Modlitwa do Świętego Michała Archanioła
patrona naszej parafii


Święty Michale Archaniele! Broń nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Książę niebieskich zastępów, Szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen

Uroczystość Pani Zagórskiej – Matki Nowego Życia. Kazanie ks. Proboszcza
czwartek, 14 lipca 2011 09:29

There are no images in the gallery.

Uroczystość Pani Zagórskiej – Matki Nowego Życia (02.07.2011).

Dziś, w dzień odpustu i w 4. rocznicę koronacji obrazu Matki Bożej Zagórskiej – Matki Nowego Życia, zechciejmy popatrzeć na cudowny obraz przedstawiający Zwiastowanie Najświętszej Maryi Panny. Ten obraz łatwiej jest nam sobie wyobrazić, kiedy mamy jeszcze w pamięci słowa dzisiejszej Ewangelii mówiące o Zwiastowaniu. Bardzo często słuchamy tego fragmentu Ewangelii według św. Łukasza. Ta scena była i jest natchnieniem dla malarzy, artystów słowa czyli poetów czy pisarzy, znamienitych ojców i doktorów Kościoła, którzy nie znajdują słów uznania, aby wyrazić podziw dla Maryi, głębię tajemnicy poczęcia Syna Bożego, wielką pokorę i wiarę Maryi „służebnicy Pańskiej”.

Nie wchodząc w szczegóły tej sceny - obrazu, właściwego historykom sztuki, popatrzmy na główne osoby tego zbawczego wydarzenia. Oto archanioł Boży, Gabriel, przychodzi do Maryi i zwiastuje Jej, przekazuje radosną, niespotykaną nowinę, po ludzku niezrozumiałą: „Oto poczniesz i porodzisz Syna” (Łk 1,31).  Przekazuje Jej wolę Ojca niebieskiego i czeka na Jej odpowiedź, na Jej zgodę. Słowa Maryi: „Oto Ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa” (1,38), zdecydowały o spełnieniu się Bożej tajemnicy. Maryja wypowiedziała te słowa po namyśle, ale i z pewnym niepokojem. Wypowiedziała je jednak w duchu wiary. Ojcowie Kościoła uczą, że Maryja pierwej poczęła Syna duchem niż ciałem. Uczyniła to przez wiarę w słowa Bożego Posłańca. Stąd zrozumiałe stają się słowa św. Elżbiety: „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła”. Od momentu Wcielenia, poczęcia Syna Bożego, rozpoczyna się droga Maryi ku Bogu, całe Jej itinerarium, jak określił to bł. Jan Paweł II. Maryja w chwili Zwiastowania okazała swoje „posłuszeństwo wiary”, sprowadzające się do pójścia w nieznane. Maryja uwierzyła, bo „uwierzyć – to znaczy powierzyć siebie samej istotnej prawdzie słów Boga żywego”. Maryja poddaje się wyrokom Bożym. Czyni to w półcieniu wiary.  Bardzo pięknie tę tajemnicę oddaje nasz poeta, R. Brandstaetter:

Gabriel leciał powoli i z trudem,

Bo miał zwiastować nowinę

Tak nieoczekiwaną,

Że uginał się pod jej ciężarem.

Drżał, nie wiedząc,

Czy ją zrozumie kobieta z krwi i ciała. (...).

Mówili ze sobą zwyczajną mową,

A im prostsze były ich słowa,

Tym bardziej zawiła była ich tajemnica.

Wielka była radość,

Gdy Dzieweczka

O czole z błękitu,

Spojrzeniu utkanym z ptaszęcych świergotów

Bez sprzeciwu przyjęła nowinę

I pochyliła w pokorze dłonie,

Na których spoczęła równowaga człowieka[1].

Ojciec Kościoła, św. Efrem Syryjczyk, w rozważaniu „Ku chwale Bożej Rodzicielki Dziewicy Maryi”, już w pierwszym zdaniu wychwala piękność i nieskalaność Maryi: „Nieskalana, nietknięta, cała czysta i niewinna Dziewico Boża Rodzicielko, Maryjo!” W swym wychwalaniu używa najpiękniejszych zwrotów, aby uczcić Maryję. Ona jest najdoskonalszym dziełem Bożym, ponad które nie ma nic czystszego, ani świętszego, ani piękniejszego: Ona jest „pełna łaski” – najczystsza – nienaruszona – nietknięta – najpiękniejsza – najjaśniejsze światło – wybrane naczynie Boże – cud ziemi – gwiazda najjaśniejsza – lilia na zamkniętej górami dolinie – piękno Męczenników – ozdoba Aniołów – pieśń Cherubinów i Serafinów.

Do pełnych miłości uwielbień i pochwał, my również dołączamy swoje serca. Przychodzimy do Ciebie, Matko, aby:

-          popatrzeć na Twoją twarz;

-          popatrzeć na otwartą przed Tobą Księgę Ewangelii;

-          pomyśleć o Twoim bezgranicznym zaufaniu na Boże słowo;

-          pozdrowić Cię, Maryjo;

-          ogrzać swoje serca, bo nie wszystkie są gorące i nie wszystkie Cię kochają;

-          razem z Tobą wypowiedzieć wdzięczność Bogu za Twoje słowo przyzwolenia na poczęcie i zrodzenie Syna;

-          chcemy rozważyć, Maryjo, że Ty jesteś Świątynią Ducha Świętego. Niech to będzie przedmiotem naszej refleksji.

 

Wśród wielu tytułów jakimi pobożność chrześcijańska obdarowała Maryję jest i ten: Maryja Świątynią Ducha Świętego. Popatrzmy tylko na dokumenty soborowe?

„Konstytucja dogmatyczna o Kościele” nazywa Maryję „świętym przybytkiem Ducha Świętego” (n. 53). Podobnego określenia – „świątynia Ducha Świętego” -  używa także Paweł VI w znanej adhortacji apostolskiej „Marialis cultus” (n. 11)[2].Dwukrotnie, bardzo wyraźnie, Nowy Testament podkreśla rolę jaką Duch Święty odegrał w życiu Maryi. Pierwszy raz w momencie Zwiastowania: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię” (Łk 1,35), a drugi raz w momencie narodzin Kościoła: „Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa i braćmi Jego” (Dz 1,14 – „I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym” (Dz 2,4).

Pisarze Kościoła, Ojcowie Kościoła, teologowie podkreślają, że Maryja została obdarowana mocami Ducha Świętego już od pierwszej chwili swojego istnienia. Stąd bywa Ona nazywana „Pałacem Króla, Komnatą Słowa, Świątynią lub Przybytkiem Pana, Arką Przymierza lub Uświęcenia”[3]. Ona była zespolona z Duchem Świętym w wyjątkowy sposób. Stąd jest określana jako „Świątynia Ducha Świętego”.

Ona została obdarzona wyjątkowymi darami Ducha Świętego, który wybrał Ją sobie na „Mieszkanie i Świątynię”, „uczynił z Niej Sakrarium i Sanktuarium”[4].

 

Co znaczy, że Maryja jest mieszkaniem Ducha Świętego?

 

Od momentu chrztu człowiek staje się mieszkaniem Boga, a właściwie Ducha Świętego, bo św. Paweł stwierdza: „Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was?” (1 Kor 3,16). Skoro zamieszkuje w nas sam Bóg – Duch Święty, to winniśmy się do Niego upodabniać. Wiemy jednak, że dość trudno jest dać jednoznaczną odpowiedź czy w sercach naszych jest rzeczywiście obecny Duch Święty. Możemy to jednak poznać po naszym zachowaniu się, po naszym postępowaniu. Wiemy, o czym poucza nas św. Paweł, że „Owocem zaś Ducha jest miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (Ga 5,22).

Człowiek jest mieszkaniem Ducha Świętego, ale niestałym, gdyż grzech często powoduje „eksmisję”, „wyproszenie” Ducha Świętego ze swojego serca i życia. Duch Święty jednak czuwa i pragnie mieszkać w sercu człowieka. On mieszka tylko w sercach świętych, które są dla Niego żywymi świątyniami.

Kiedy mówimy o Maryi, że jest Świątynią Ducha Świętego, to wiemy, że Ona zawsze jest napełniona Duchem Świętym, gdyż jest wolna od każdego grzechu. Ona zawsze była wierna i uległa uświęcającej mocy Ducha Świętego.

 

Co znaczy, że Maryja jest „Świątynią Ducha Świętego”?

 

„Świątynia”, to miejsce święte, w którym Bóg przebywa w sposób wyjątkowy. Maryja jest Świątynią Ducha Świętego w sposób wyjątkowy, gdyż jest wolna od wszelkiej niedoskonałości, jest „pełna łaski”. Duch Święty od pierwszej chwili Jej poczęcia miał w swojej opiece Jej ciało i duszę. „Zachował Ją nieskalaną od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego oraz przyoblókł w łaskę, wszelką cnotę i charyzmaty. Uczynił z Niej stałą Świątynię i uzdolnił do wykonywania Jej wyjątkowego posłannictwa...”[5].

Wyjątkowe znaczenie ma tytuł przypisywany Maryi jako „Sakrarium” Ducha Świętego. Tytuł ten podkreśla bardziej niezwykłą, wyjątkową godność i świętość Maryi. Tytuł ten wskazuje, że świętość tę otrzymała od samego Ducha Świętego. Określenia tego używa Sobór Watykański II. „Sakrarium”, to najbardziej święta część świątyni. Dlatego też mało jest powiedzieć, że Maryja jest Świątynią Ducha Świętego, ale trzeba mówić, że jest „Sakrarium”. Teologowie mówią o wyjątkowo intymnej relacji zachodzącej między Maryją a Duchem Świętym[6]. On wprowadza Maryję w obszary Jej działania i obecności. Ta pełnia Jej działania i obecności jest przedłużona na Kościół. Jest Ona „najszlachetniejszym członkiem Kościoła”[7], najwspanialszą i wyjątkową Świątynią Ducha Świętego.

Oprócz tych określeń Maryja bywa nazywana „Obrazem”, „Ikoną”, „Zwierciadłem”, „Znakiem”, „Teofanią Ducha Świętego”. Poprzez Maryję objawia się najpełniej Duch Święty, Jego działanie i owocowanie. Patrząc na Maryję widzimy Ducha Świętego, bo Ona bywa także nazywana „Oblubienicą Ducha Świętego”.

 

Jakie wnioski można wysnuć z tego rozważania dla naszego życia duchowego?

 

Każdy chrześcijanin, który jest wierny swojemu chrześcijańskiemu powołaniu może być uznany za znak obecności Ducha Świętego. Maryja jest Pierwszą Chrześcijanką i jest dla nas wzorem odniesienia do Boga, wzorem pobożności, wzorem uległości Duchowi Świętemu. Ona była napełniona Duchem Świętym, otwarta i podatna na Jego działanie. W Kościele Wschodnim nie przedstawia się osobno Ducha Świętego, ale ukazuje się Go zawsze ukrytego w twarzy Ikony Madonny. Jako wierni chrześcijanie winniśmy nauczyć się odczytywać w twarzy Maryi blask obecności Ducha Świętego.

Jesteśmy w szkole Ducha Świętego. Maryja, jako Matka Kościoła, jest zatroskana o cały Kościół, o wszystkich wyznawców Jej Syna, o wszystkich swoich wiernych. Ona wyprasza nam dary Ducha Świętego, usposabia odpowiednio do przyjmowania Jego darów. Ona chce, abyśmy odznaczali się duchem prawdziwej, zdrowej pobożności. Pobożność jest także darem Ducha Świętego. Maryja zaś troszczy się o odpowiedni klimat do przyjęcia i rozwoju tego daru. Aby się uchronić od złudzeń, trzeba postawić sobie pytanie: co to jest prawdziwa pobożność?

Św. Franciszek Salezy pisze: „Kto oddany jest postom, będzie się uważał za pobożnego, byle pościł, lubo serce jego pełne zawziętości. Nie śmiejąc przez wstrzemięźliwość zwilżać swego języka winem ani nawet wodą, nie będzie się wahał zanurzać go w krwi bliźniego przez obmowę i oszczerstwo. Inny będzie się uważał za pobożnego dlatego, że odmawia codziennie wielką ilość modlitw, chociaż poza tym używa swego języka do słów przykrych, zuchwałych i krzywdzących dla domowników i sąsiadów. Inny znowu dobywa chętnie grosza z kieszeni na jałmużnę dla ubogich, atoli nie potrafi zdobyć się na tyle słodyczy serca, by wybaczyć swym wrogom”[8].

 

Dobrze fałszywą pobożność odmalowuje ks. bp Ignacy Krasicki:

 

„Dewotce służebnica w czymsiś przewiniła.

Właśnie wtenczas, kiedy pacierze swoje kończyła.

A mówiąc: „Odpuść nam nasze winy”, biła bez litości –

Zachowaj, Panie Boże, od takiej pobożności”.

 

Tak więc prawdziwa pobożność to zgodność życia religijnego z postępowaniem. Pobożnym jest ten, kto postępuje „podług Boga”, bo taka jest etymologia tego słowa. Pobożny zachowuje i przestrzega wszystkich przykazań i zasad Ewangelii odpowiednich jego stanowi. To człowiek trwający przy Chrystusie: „Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej” (J 15,10). W końcu pobożny to taki człowiek, który spełnia wszystko wiernie co do niego należy, wszystkie swoje obowiązki wynikające z powołania.

Być pobożnym, to oddać się na służbę dla drugiego, to być dla drugiego. Kiedyś pisano w listach jako zwrot: „szczerze oddany”. To chętne pełnienie woli swojego Pana. Widać to na przykładzie Szawła pod Damaszkiem. Był znanym prześladowcą. Kiedy jednak pod Damaszkiem przeżywa swoje życiowe nawrócenie, zaraz stawia pytanie: „Co mam czynić, Panie?” (Dz 22,10). Wyraża więc gotowość do pełnienia woli Pana, niezależnie od tego, jaka ona będzie.

Popatrzę na swoje zobowiązania względem Chrystusa. Jak je spełniam? Czy chętnie, bez ociągania się? Wzorem oprócz Szawła jest dla nas Maryja, która podjęła się chętnie pełnić zadania wynikające z Jej wybraństwa. Wzorem niedoścignionym jest sam Chrystus, który pełnienie woli swojego Ojca nazwał „moim pokarmem”, a więc czymś nieodzownym do życia.

Pobożność ma swoje szczególne odniesienie do służby i czci Bożej. Prawdziwa pobożność wypływa z serca przepełnionego miłością do Boga. a więc być pobożnym to wypełniać wszystko gorliwie, sumiennie, pilnie i chętnie. Św. Franciszek Salezy zaznacza, że „pobożność polega na wysokim stopniu doskonałej miłości”[9]. Jeżeli kochamy Boga z całego serca, to kontakt z Nim nie będzie rodził problemów, żadne niedogodności nie staną na przeszkodzie. Podobnie i bywa w życiu zakochanych ludzi, którzy nie zwracają uwagi na przeszkody, utrudnienia, gdyż jednoczy ich wspólna miłość, która zawsze wymaga ofiary. Zakochani wszystko zrobią dla siebie, aby być z sobą.

Wielka jest potęga miłości. Autor „Pieśni nad pieśniami” powiada, że jest ona tak mocna jak śmierć, „żar jej to żar ognia (...) wody wielkie nie zdołają ugasić miłości” (8, 6 n). Człowiek, który kocha nie liczy na ofiary jakie musi pokonywać, aby miłość stale kwitła, wzrastała, dojrzewała. Staje się w pewnym sensie jej niewolnikiem. I co najciekawsze, jest to „niewola” szczęśliwa.

Być pobożnym, to pokonywać wszystkie trudności jakie staja na drodze do Pana Boga. Nie zawsze nawet najlepsze chęci wystarczą, bo „duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe” (Mk 14,38). Sami nieraz odczuwamy te słabości ciała swojego i moglibyśmy powiedzieć za św. Pawłem, że „łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie. (...). Nieszczęsny ja człowiek!” (Rz 7,18.24).

Prawdziwa pobożność to właściwe wyważenia spraw doczesnych ze sprawami wiecznymi. Chrystus Pan daje nam wystarczające wskazówki: „Nie troszczcie się zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy” (Mt 6,34).

 

Zapyta ktoś: Jak żyć w dzisiejszym świecie, który nie sprzyja pobożności?

 

Najprościej można powiedzieć: życie ogarniać horyzontem wiary, jak Maryja. Pokusą naszych czasów jest pragnienie sukcesu, i to szybkiego, za wszelką cenę. Dziś świat woła, jak i w starożytności: „chleba i igrzysk!” Niektórzy chcą osiągnąć sukces bez wysiłku, bez trudu, bez zmagania się z sobą.  Czy Jezus był człowiekiem sukcesu? Pozornie przegrał:

-          swoi Go nie przyjęli;

-          nie było dla Niego miejsca;

-          musi uciekać, aby zachować życie: wygnaniec, emigrant;

-          30 lat prowadzi życie ukryte, a działa, naucza tylko 3 lata;

-          odrzuca popularność, poklask, sensacje narastające wokół Jego osoby;

-          ważne jest dla Niego wnętrze osoby, człowieka, gotowość do przyjęcia Ewangelii;

-          głosi prawdy niepopularne, np. o Eucharystii, o nierozerwalności małżeństwa;

-          wypowiada gorzkie „biada”;

-          ponosi „klęskę” w czasie sądu nad Nim, a w końcu skazany na okrutną śmierć;

-          zdradzony przez ucznia, opuszczony przez wybrańców;

-          publicznie wyśmiany, wyszydzony, porównany z łotrami;

-          przybity do krzyża, złożony w pożyczonym grobie...

 

 

Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło”.

Czego możemy nauczyć się z tego ewangelijnego wydarzenia? Maryja uczy nas jak otwierać się na działanie Ducha Świętego.

 

Patrz na Maryję i otwieraj się na Ducha. On nie może być dla ciebie Bogiem nieznanym: Przyjdź Duchu Święty, przyjdź Wielki Nieznany i odsłoń swoje oblicze.

 

Patrz na Maryję i wołaj: Duchu Ogniu, Duchu Żarze, Duchu Światło, Duchu Blasku, Duchu Wichrze i Pożarze, ześlij płomień Twojej łaski.

Patrz na czystość Pierwszej Chrześcijanki i Pierwszej Uczennicy Jezusa, patrz na swoje grzechy i wołaj: Serce czyste stwórz we mnie Duchu! Przyjdź i odnów moje wnętrze.

Czy przywołujesz Ducha Świętego?  Czy postępujesz w Jego świetle? Czyimi kierujesz się zasadami: Bożymi czy szatańskimi? Czy jesteś wierny Jego natchnieniom?

 

Maryja uczy nas, jak należy słuchać Bożego słowa przekazywanego nam przez Jego posłańców. Jej słuchanie było pełne powagi i akceptacji dla prawdy Jej przekazanej. A trzeba powiedzieć, że była to prawda najtrudniejsza do przyjęcia w rozumieniu ludzkim.

Czy dziś wszyscy chcą chętnie wsłuchiwać się w głos Boga, który przemawia z ksiąg natchnionych czy poprzez nauczanie Kościoła? Słyszymy nieraz o buncie, o postępowaniu według wskazań jakiegoś guru, mistrza wschodniej medytacji czy przywódcy sekty. Niektórzy przykazania Boże przyjmują w sposób wybiórczy, a jeszcze inni mieniący się za chrześcijan żyją tak, jakby Boga nie było, jakby nie było nagrody i kary za grzechy, jakby  nie było żadnej odpowiedzialności za swoje czyny.

Maryja uczy nas jak należy słuchać słowa Bożego. Z pewnością uważnie, aby było owocne. Przy Zwiastowaniu najpierw mówił Bóg, Maryja była zasłuchana. Miała może 14, 15 lat. W tym wieku nie jest łatwo słuchać i poważnie, odpowiedzialnie podejmować decyzje. Maryja zasłuchana...

W słowie Bożym odnalazła swoje powołanie;

W nim poznała swoją drogę;

W nim usłyszała swoje wezwanie do szczególnej służby i jednocześnie dostąpiła niesłychanej łaski;

Szybko odpowiedziała na słowo Boże;

Odpowiedziała wiarą i posłuszeństwem;

Wiara sprowadziła na Nią Boże błogosławieństwo.

 

Patrz na słuchającą Maryję:

Słuchaj uważnie i z głęboką czcią;

Pamiętaj, że słowo Boże może odmienić i ciebie, całe twoje życie;

Bierz i czytaj słowo Boże;

Czytaj – rozważaj – wprowadzaj w czyn;

Pismo święte trzeba jeść, przeżuwać i wprowadzać we własny krwioobieg (o. C. Napiórkowski);

W słowie Bożym szukaj mądrości życia;

Zawierz słowu;

Módl się Bożym słowem;

Podawaj innym słowo Boże, aby budować lepszy świat, bardziej ludzki i Boży, mniej zdziczały.

Zakończę to rozważanie sowami poety ks. Jana Twardowskiego:

 

 

„Z Matką Bożą jest tak

najpierw bliska najbliższa

jak choinka opłatek gwiazdka

mama, mamusia, matka

potem teologia tłumaczy sercu

że Pan Jezus na pierwszym miejscu

lata biegną samotność wieczność

powracamy do Niej jak dziecko”.

 

Amen.

 

ks. Andrzej Skiba

 

 


[1] Roman Brandstaetter, Pieśń o mim Chrystusie, Instytut Wydawniczy PAX , s. 25 n.

[2] Tekst adhortacji w: Jak czcić Matkę Bożą? Przygotował do druku i wstępem opatrzył Stanisław Celestyn Napiórkowski, franciszkanin, Wydawnictwo OO. Franciszkanów, Niepokalanów 1984, n. 11.

[3] S. Gręś, Sanktuarium Ducha Świętego, w: Communio, nr 5(1983), s. 77.

[4] Tamże, s. 78 n.

[5] Tamże, s. 80.

[6] Por. tamże, s. 82.

[7] Tamże.

[8] Filotea, Olsztyn 1985, s. 25.

[9] Tamże, s. 27.

 
Projekt i realizacja: Piotr Filipowicz